Dawno nie miałem takiej okazji aby w październiku wybrać się na spotkanie z kolorami jesieni. Tydzień temu w niedzielę rano spotan z rana i krótki wypad na Jurę, a dokładniej do Ostrężnika. Byłem tu zpoczątkiem maja kilka lat temu, ale nigdy nie udało mi się wstrzelić z pogodą w środek tej złotej polskiej jesieni - zawyczaj problem z wolnym dniem lub ta druga strona jesieni czyli deszcz i po kolorkach.
Taki relaksujący wyjazd, godzinka z małymi minutami i byłem na miejscu, ku mojemu nie zadowoleniu spotkałem tam sporo osób chcących to samo co ja ...odpocząć i nacieszyć oczy barwami jesieni. Na początek poszedłem pod skałki dość mocno zasłonięte przez drzewa zwane "Diabelsikm Mostem" następne miejsce do których poszedłem, były to źródeła, hmm nie pamiętam jak się nazywają, ale tu było małe rozczarowanie!!! niski stan wody, a zawsze te rozlewiska przy źródle były okazałe. No cóż, ale i tak warto było podejść przechadzając się przez las, dość osobliwy aby dojść do "Bramy Twardowskiego" - tu jak zawsze można liczyć na tłok, ale kolorki naprawdę zrobiły miłe wrażenie na mnie. po tak pospędzonych kilku godzinach nadszedł czas powrotu do domu, ale podrodze miałem jeszcze piękne widoki na tereny Jury w barwach zółto-czerwonych.
coś z tej niedzieli...


