piątek, 30 października 2026

Zwizytą na Jurze- Brama Twardowskiego i Diabelski most w Ostrężniku..

        Dawno nie miałem takiej okazji aby w październiku wybrać się na spotkanie z kolorami jesieni. Tydzień temu w niedzielę rano spotan z rana i krótki wypad na Jurę, a dokładniej do Ostrężnika. Byłem tu zpoczątkiem maja kilka lat temu, ale nigdy nie udało mi się wstrzelić z pogodą w środek tej złotej polskiej jesieni - zawyczaj problem z wolnym dniem lub ta druga strona jesieni czyli deszcz i po kolorkach. 

Taki relaksujący wyjazd, godzinka z małymi minutami i byłem na miejscu, ku mojemu nie zadowoleniu spotkałem tam sporo osób chcących to samo co ja ...odpocząć i nacieszyć oczy barwami jesieni. Na początek poszedłem pod skałki dość mocno zasłonięte przez drzewa zwane "Diabelsikm Mostem" następne miejsce do których poszedłem, były to źródeła, hmm nie pamiętam jak się nazywają, ale tu było małe rozczarowanie!!! niski stan wody, a zawsze te rozlewiska przy źródle były okazałe. No cóż, ale i tak warto było podejść przechadzając się przez las, dość osobliwy aby dojść do "Bramy Twardowskiego" - tu jak zawsze można liczyć na tłok, ale kolorki naprawdę zrobiły miłe wrażenie na mnie. po tak pospędzonych kilku godzinach nadszedł czas powrotu do domu, ale podrodze miałem jeszcze piękne widoki na tereny Jury w barwach zółto-czerwonych.


coś z tej niedzieli...






































sobota, 10 października 2026

Moja pierwsza wizyta w Pieninach w pierwszych dniach października

     Jak w tytule, to był mój pierwszy raz gdy w końcu udało się zaglądnąć do Pienin w październiku, Zawsze było cos ważniejszego lub pogoda skutecznie niweczyła plany przyjazdu. Widziałem sporo fajnych kadrów jesiennych Pienin i ja również chciałem to zobaczyć. Nadażyła się okazja oraz pogoda życzliwym okiem spojrzała w mą stronę, a zatem skorzystałem i co? ...było małe wow i wiele zachwytów. Trasę rozpocząłem z zatoczki parkingowej zaraz za mostem w stronę Szczawnicy gdzie również był wjazd na ścieżkę rowerową bo wybrałem się tam na rowerze. Trasa banalna Z Króścienka ścieżką rowerową wzdłuż Dunajca aż do Sromwce na kładkę i z powrotem.

Początek wycieczki wyglądał z lekka przytłaczający, nisko wisząca mgła zakrywała to ciekawsze było... ale jak w takich bajkach bywa za dotknięciem magicznej różczki mgła zaczęła ustępować, a przebijające się słońce odgrywało swój spektakl. Widok na Sokolice i tę małą sosenkę z dołu, ktorej poprostu nie widać, a mój obiektyw niestety tu był zasłaby, ale coś tam można odostrzeć.

Chyba największym zaskoczeniem był tłok na tej drodze, skutecznie zniechęcał do zatrzymywania się w ciekawych miejscach, a te na postój wyznaczone raczej mało atrakcyjnie widokowo. Pomimo tego wszystkiego  byłem pod dużym wrażeniem tych barw. A popołudniu się okzało że słońce już się zmęczyło i za zasłonę chmur się skryło i z lekka było pozamiatane , po temacie. Te 4 godziny, które tam spędziłem były cudowne, a tak na zdjęciach je tu pokazałem. Już powstał nowy plan na przyszły rok aby być wyposażony w lepsze szkło i poświęcić więcej czasu, ale w tygodniu tylko w jaki dzień to jest dobre pytanie ... bo tam zawsze luda pełno.

Coś z tego dnia