W końcu początek sierpnia i nadszedł czas by odwiedzić rodzinkę na Filipinach. Zabawię tu miesiąc i powrót do Polski, trochę ciężko tak żyć, gdy dzieli duża odległość,a koszty biletów ograniczją możliwość częstrzych lotów. SIerpień nie przypadkowo - składa się kilka okoliczności dokładnie w tym miesiącu że to ten a nie inny miesiąc- główny to zakonczenie studiów starszej córki chcę poprostu zobaczyć ceremonię otrzymania dyplomu na uczelni a drugi urodziny mojej żony. W zeszłym roku sierpień był dla mnie dość łaskawy jesłi chodzi o pogodę no tak trochę temperaturę lekko poniosło i była za wysoka. W tym roku mogę zobaczyć jak to wygląda sezon deszczowy. W pierwszym dniu przylotu ląło jak z cerda, w Polsce powiedzieli by że to nawałnica, a tu z tego co widzę normalka- jedynie alerty odwołujące zajęcia w szkołach czy też na uczelniach zależnych od prowincji gdzie zapowiadane są intesywne opady deszczu lub mixu tajfunu z deszczem. Nie maiłem żadnych planów na zwiedzanie rożnych zakątków w tym roku, czysta potrzeba spędzenia wspólnie czasu w domu.
Zdjęcia z jednego takiego szarego dnia w Silang w prowincji Cavite, mały mix pogodowy z rana dzień zaczął mocny deszcz gdy był czas iść do szkoły a później lekka zmiana itd.














































