Czerwcowy wtorek, pogoda miała być i była idealna, ciepło i słaby wietrzyk dla ochłody, powrót po wielu latach na Diablak, ale również do wycieczek w góry. Lata uciekły w raz z nimi kondycja fizyczna lecz to nie ważne, istotne że powracam do tego co lubiałem i kontynuować zamierzam dalej.
Myślałem, że we wtorek szlak będzie pusty lecz gdy przyjechałem na parking i widok, który tu zastałem szybko mnie sprowadził na ziemię - będzie tłocznie i tak było.
Kilka gniotków z tego dnia oraz powrót do panoram, które były kiedyś nieodzownym temat podczas wędrówki. Odpuściłem sobie zdobycie Małej Babiej Góry do września, gdy kolory zaczną się tu mienić odcieniami jesieni. Znalazłem w drodze powrotnej jakieś grzybki na pniu, ciemno i brak statywu lekko mnie zniechęciło do zdjęć , ale kilka ich popełniłem dla z archiwizowania czyli zobaczone = sfotografowane


























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz