wtorek, 17 lipca 2018

Panoramicznie z wycieczki po Rohackich Plesach

      By zamknąć wątek z niedzielnej wycieczki po rohackich stawach trzeba umieścić panoramy.
Są jakie są, nawet mi przez myśl nie przeszło by się postarać bardziej, a to ze zwykłego powodu, moje oczy wciągle wędrowały ku wierzchołkom Pacholej i Spalonej. Czy może za szybko podjąłem decyzje by zawrócić, a może słusznie...słuszną decyzję podjeliśmy.

panoramicznie












poniedziałek, 16 lipca 2018

Tatry Zachodnie - Rohackie Plesa

      Niedzielna wyprawa w Tatry Zachodnie na słowacką stronę, plan dość prosty by przejść pętlą przez  kilka szczytów:
   Skończyło się na Rohackich Plesach. W tym roku trafić w pogodę w weekend to jest sztuka, nadaremne ślęczenie w necie przeglądanie portali pogodowych, góry to góry a pogody nie przewidzisz. Ciężkie zawiesiste chmury, które co rusz  zaczepiały się o szczyty i gnając jak oszalałe wzdłuż skalnych grani szukały przejścia , a przy tym towarzyszący silny lodowaty wiatr ostudził nasz apetyt na wspomniane szczyty.

Byliśmy żądni widoków, a tu im wyżej to gorzej co dalej? idziemy? czy wracamy i na rohackie plesa? Zawracamy, na szczyty jeszcze powrócimy w innym czasie by oczy nacieszyć. Pozostały tylko stawy na otarcie łez.

Coś z tej niedzieli:































niedziela, 8 lipca 2018

Kłosy zbóż, bo nic innego nie wymyśliłem...

     Dwa tygodnie urlopu już minęło, dziwnie w tym roku się poskładało ze wszelakie moje plany licho do góry nogami powywracało. Nawet baterie w pilocie TV mi padły, a na domiar złego pogoda jakiś dziwny układ z lichem miało bo za oknem jak nie zimno to lało i  przy różnych jeszcze bardziej nieprzewidywalnych sprawach zasiąść kazało...ale teraz z perspektywy minionych dni, uważam że dobrze zrobiłem i z tym wszystkim  się zmierzyłem.

     Niedziela z rana jakaś nie wyraźna, przewalające się chmury na niebie z których coś kapało...nie dałem za wygraną, miały być Tatry po słowackiej stronie lecz popołudnie już wcześniej zaplanowane pozostał mi tylko utarty szlak rowerowy po wałach wiślanych.
     Hmm, korcą mnie te strachy na ptaki w polach, ale jeszcze nie mam pomysłu jak by je ciekawie pokazać. Już dojrzewające zboża przykuły moją uwagę, a tu na niebiosach słońca brak, uff qrcze lekko to ja ostatnio nie mam, no dobra coś tam się ustrzeliłem na szybko i z powrotem do domu bo goście na godzinę umówieni, a ja w polach jeszcze...

takie szybkie foto

























spontany bo słońca nie było i czasuuuu...