niedziela, 17 czerwca 2018

Polne kwiaty, leniwe kadry w trakcie wycieczki rowerowej...

       Niedziela zapowiadana w prognozach jako pogodna do południa, a popołudnie już różnie. Małe rozterki co by tu robić w niedzielę, góry odpadają, a rower to dobry pomysł lecz gdzie? 

Jura, po której lubię się włóczyć czy też sprawdzona trasa rowerowa na wale wiślanym.

 Już dawno nosiłem się z zamiarem by ustrzelić sobie maki polne, a w trakcie z jednych wypadów nad Wisłę znalazłem miejscówkę może nie za bogatą, ale zaspokoi moją potrzebę uwiecznienia maka polnego.

Kilka fot z tej wycieczki rowerowej, zdjęcia jak zdjęcia  kolorowe są, ale frajda jaka...i co najważniejsze nie było innych rowerzystów czy rolkarzy, cała trasa moja, cisza spokój i zwierzyny w łąkach sporo, często bardzo zwalniałem prawie stawałem lecz nie zatrzymywałem się by nie spłoszyć, a za to oczy nacieszyć.








































wtorek, 12 czerwca 2018

Tatry Zachodnie w czerwcu, a nie w październiku

         Czerwiec już zapasem, długie dni sprzyjają planowaniu długich tras w Tatrach.

     Co roku pętle wokół Doliny Chochołowskiej przez 6,5 szczytu zaczynając od Grzesia kończąc Trzydniowiańskim, pokonuję w październiku by nacieszyć oczy urokami barw jesieni jak również innymi zjawiskami na niebie, najlepiej to samemu zobaczyć na własne oczy.

    Tym razem towarzyszyła mi Aga, nie wiedząc co ją czeka...ale to wytrawny kompan więc można było sobie pozwolić.
     Pogoda zapowiadana optymizmem nie napawała lecz głód wrażeń i przygód silniejszy ponad wszystko. Teraz po całej wyprawie poczułem się jak sadzonka ryżu, gdy spojrzę na przypaloną łysinkę i przemoczone buty to proste skojarzenie głowa w słońcu, a nogi w wodzie brr...

Wielkim, a zarazem miłym zaskoczeniem były Świstaki...urocze futrzaki.

Fotki z tego dnia